Medytacja… cisza… świadomość…

fd431886a699751e851c75eef3a2f3a0

Jest taka opowieść o oświeconym mistrzu buddyjskim, który pewnego popołudnia usiadł nad brzegiem rzeki i cieszył się odgłosem płynącej wody, odgłosem drzew poruszanych wiatrem… Podszedł do niego jakiś człowiek i zapytał:
– Czy potrafisz jednym słowem opisać mi sedno swojej religii?
Mistrz milczał. Zachowywał całkowite milczenie, tak jakby nie usłyszał pytania. Pytający powiedział:
– Jesteś głuchy, czy co? Mistrz odrzekł:
– Słyszałem twoje pytanie i już na nie odpowiedziałem! Odpowiedzą jest cisza. Milczałem – ta pauza, ta przerwa była moja odpowiedzią.
– Nie rozumiem takich zagadkowych odpowiedzi. Mógłbyś wyrazić się jaśniej?
Więc mistrz napisał małymi literami, palcem na piasku: „medytacja". Mężczyzna powiedział:
– Teraz mogę to przeczytać. Jest lepiej niż za pierwszym razem. Przynajmniej mam słowo, nad którym mogę się zastanowić. Ale czy mógłbyś wyrazić się jeszcze jaśniej?
Mistrz znowu napisał: „MEDYTACJA", lecz tym razem dużymi literami. Mężczyzna poczuł się zawstydzony, zakłopotany, urażony i zdenerwowany. Powiedział:
– Znów napisałeś medytacja? Czy nie możesz mówić do mnie jaśniej? Więc mistrz napisał dużymi, drukowanymi literami: „MEDYTACJA". Mężczyzna powiedział:
– Wydajesz się być obłąkany! Mistrz odpowiedział:
– Już i tak za bardzo się zniżyłem. Moja pierwsza odpowiedź była poprawna, druga była już gorsza, trzecia jeszcze gorsza, a czwarta zupełnie zła, ponieważ kiedy piszesz MEDYTACJA dużymi literami zamieniasz ją w bożka. Dlatego słowo Bóg pisze się wielką literą. Gdy chcesz czemuś przydać szczególną wartość, piszesz to wielką litera.
Mistrz powiedział:
– Popełniłem grzech – i zmazał napisane przez siebie słowa. – Proszę abyś zapamiętał moją pierwszą odpowiedź. Tylko wtedy mówiłem prawdę.

 

Osho. Świadomość. Klucz do życia w równowadze

Zostaw odpowiedź

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress